Zbudował fizyczny włącznik serwera za 30 zł z taśmy malarskiej i starego telefonu. Działa z drugiego końca Polski!

Zbudował fizyczny włącznik serwera za 30 zł z taśmy malarskiej i starego telefonu. Działa z drugiego końca Polski! · Avonetics
Praca z domowymi serwerami postawionymi na zwykłych laptopach to wieczny kompromis. Z jednej strony otrzymujemy wbudowany zasilacz awaryjny w postaci baterii oraz niski pobór prądu. Z drugiej — brak profesjonalnych interfejsów zarządzania sprzętowego, takich jak IPMI czy iDRAC. Gdy laptop zawiesi się na poziomie jądra systemu Linux, a standardowe wybudzanie przez sieć Wake-on-LAN zawiedzie, użytkownik zostaje bez jakiejkolwiek możliwości zdalnej interwencji.
Pewny pasjonat technologii stanął właśnie przed takim wyzwaniem. Jego laptop zaczął ignorować polecenia SSH po twardym zawieszeniu, a ponowne uruchomienie wymagało fizycznego wciśnięcia przycisku zasilania na obudowie. Zamiast inwestować setki złotych w profesjonalne listwy PDU czy inteligentne gniazdka — które i tak nie włączą laptopa z baterią bez wciśnięcia guzika — postanowił rozwiązać problem w stylu prawdziwego inżyniera-majsterkowicza.
Read nextŚwięte pamiątki i światło niegasnącej miłości: Przesłanie nadziei w pamięci o Benjaminie
Za kwotę zaledwie 8 dolarów (około 32 złotych) powstał miniaturowy system automatyki fizycznej. Sercem konstrukcji stał się popularny mikrokontroler NodeMCU ESP8266 połączony z tanim mikro-serwomechanizmem SG90. Autor napisał prosty program w C++, dostarczający interfejs REST API. Co ciekawe, aby uzyskać bezpieczny dostęp zdalny bez konieczności otwierania portów na routerze, wykorzystał stary smartfon z 2018 roku z zainstalowaną aplikacją Termux oraz siecią Tailscale.
Sterowanie odbywa się za pomocą dwóch prostych komend wysyłanych z telefonu. Pierwsza z nich, wysyłająca krótki impuls trwający pół sekundy, służy do zwykłego włączenia komputera. Druga, o wymownej nazwie odnoszącej się do paniki, przytrzymuje ramię serwa na przycisku przez pełne 15 sekund. Pozwala to na twarde wyłączenie zawieszonej maszyny i jej ponowne uruchomienie nawet w przypadku całkowitego braku reakcji systemu operacyjnego.
Najbardziej widowiskowym elementem całej konstrukcji okazał się jednak montaż mechaniczny. Aby ramię silniczka wciśnięło twardy guzik zasilania zamiast podnieść sam mikrokontroler do góry, autor przykleił cały moduł do biurka zwykłą, papierową taśmą malarską. Mimo wysoce prowizorycznego wyglądu, cały zestaw przeszedł pomyślnie test bojowy przeprowadzony z innego miasta za pośrednictwem sieci komórkowej.
Your brand, right here.Reach story-obsessed listeners in 45+ languages → advertise on AvoneticsPomysł ten wzbudził ogromne emocje i wywołał zaciekłą dyskusję wśród społeczności pasjonatów technologii. Jedna strona komentujących była zachwycona pomysłowością i niskim kosztem projektu. Jak zauważył jeden z obserwatorów, jeśli rozwiązanie działa i kosztuje ułamek ceny komercyjnych zamienników, trudno nazywać je głupim. Wskazywano również, że fizyczny robot wciskający guzik to jedyna pewna metoda na ominięcie problemów z zablokowaną płytą główną.
Z drugiej strony pojawiła się fala surowej krytyki. Głównym obiektem kpin stała się papierowa taśma malarska. Jeden z internautów trafnie zauważył, że klej na taśmie papierowej wysycha wyjątkowo szybko pod wpływem ciepła i wilgoci, co doprowadzi do odklejenia się serwa w najmniej odpowiednim momencie. Inny komentujący przekonywał, że znacznie bardziej eleganckim rozwiązaniem byłoby przylutowanie dwóch cienkich przewodów bezpośrednio do styków przycisku na płycie głównej, eliminując potrzebę stosowania ruchomych części mechanicznych. Pojawiły się też głosy, że budowanie łańcucha złożonego ze starego smartfona, aplikacji komórkowych, mikrokontrolera i taśmy klejącej tworzy zbyt wiele potencjalnych punktów awarii.
Niezależnie od ocen trwałości, konstrukcja ta stanowi genialny przykład kreatywnego rozwiązywania problemów w świecie IT. Pytanie tylko, jak długo taśma malarska wytrzyma próbę czasu i kolejnych awarii systemu.
O tym, czy papierowa taśma to inżynieryjny majstersztyk, czy tykająca bomba w serwerowni, dyskutują dzisiaj gospodarze podcastu Błąd Systemu.